Człowiek zarozumiały daleko nie zajdzie (5 VII)

9 lipca 2020

Niedziela dla każdego wierzącego człowieka jest wyjątkowym i ważnym dniem, dlatego nasza ekipa postanowiła, że nasz plan dnia również będzie wyglądał inaczej. Księża pozwolili nam dłużej pospać i tym samy od samego rana mieliśmy dobre humory.

Z uwagi na świąteczny charakter dnia nie wybraliśmy się na trening. Zaraz po porannych pacierzach i śniadaniu odbyła się konferencja, którą poprowadził ks. Karasiński. Tematem spotkania była próba scharakteryzowania wspólnoty chrześcijan pierwszych wieków. Konferencja miała nietypowy przebieg. Ks. Łukasz zaproponował nam konkurs, którego zwycięzca miał otrzymać nagrodę. Do naszych zadań należało za pomocą swojej wiedzy lub z pomocą Internetu, znaleźć konkretną informację i w krótki sposób zaprezentować ją reszcie chłopaków. Osoba, która będzie najbardziej aktywna zdobędzie nagrodę. Uczestnicy rekolekcji szybko zabrali się do pracy i już po chwili mieliśmy pierwsze efekty współzawodnictwa. Posypały się tematy dotyczące: prześladowania pierwszych chrześcijan, imiona cesarzy rzymskich, osiągnięcia ojców Kościoła i ojców pustyni, ustalone zostało kto był określany sformułowaniem „lapsi”, co działo się z człowiekiem, który zaparł się wiary, omówiono sposób sprawowania Eucharystii itp.. Zwycięzcą konkursu został Tymoteusz, który omówił najwięcej tematów. W nagrodę otrzymał koszulkę z logo SOP-u.

Przed obiadem udaliśmy się wypożyczyć rowery, które miały się nam przydać i to jeszcze tego samego dnia. Po posiłku mieliśmy chwilkę przerwy i rozpoczęliśmy przygotowania do najważniejszego punktu każdego dnia, czyli do Eucharystii. Przewodniczył jej ks. Anioł, homilię wygłosił drugi duszpasterz, a w rolę organisty wcielił się Robert. Kaznodzieja odniósł się do przeczytanego słowa Bożego i zwrócił szczególną uwagę na to, żeby nie pokładać całej ufności w swoich możliwościach i w swoim rozumie. Człowiek zarozumiały, który nie potrafi przyjąć słów krytyki, a dodatkowo jeszcze jest zamknięty na nauki innych, daleko nie zajdzie. Podobnie ma się rzecz jeśli chodzi o relację z Bogiem, jeśli będziemy w zachowaniu bardziej podobni do faryzeuszów i uczonych w piśmie, niż do „prostaczków”, o których była mowa w Ewangelii, będziemy mieli trudności z osiągnięciem zbawienia.

Po Eucharystii przyszedł czas na niespodziankę, którą była rowerowa wycieczka na śluzę w Leśniewie, która miała podobno służyć do transportu niemieckich U-Bootów. W jedną stronę mieliśmy do pokonania 10 km, ale dla sportowców, to żaden problem. Po niespełna godzinie zwiedzaliśmy już obiekt, którego rozmach zrobił na nas wielkie wrażenie. Po zwiedzaniu i zrobieniu dużej ilości zdjęć, udaliśmy się w drogę powrotną.

Aby uzupełnić stracone kalorie przygotowaliśmy sobie smaczną kolację. Hitem okazały się odsmażane ziemniaki, które przeszły delikatną kulinarną metamorfozę i w ocenie chłopaków – były pyszne. Napełnione żołądki pomogły nam w wieczornej grze, która wymagała od nas dużej dawki wiedzy o naszym kraju, a każdy przecież wie, że kiedy Polak głodny, to zły, a kiedy zły, to na pewno udzielanie poprawnych odpowiedzi w grze „Kocham Cię Polsko” mogłoby być utrudnione. Gra nie została dokończona z uwagi na zbliżający się czas adoracji i została przeniesiona na kolejny dzień.

Po wieczornym spotkaniu z Jezusem w trakcie adoracji i odśpiewaniu Apelu Jasnogórskie, zmęczeni, ale z uśmiechami na ustach – położyliśmy się spać.