Gdy „zlatują się Orły”

3 maja 2011
IMG_6398

„Haus Concordia”, Herdorf, Niemcy. Dzień ma się ku wieczorowi, gdy do domu ukrytego wśród wzgórz zlatują się „Orły”. Z ciekawością, niepewni tego co nas tutaj czeka witamy kolejne osoby.

„Orły” to grupa młodzieży polskiej mieszkająca w Niemczech. Na co dzień uczą lub studiują. Większość z nich już od urodzenia mieszka w Niemczech. Stanowią prężnie działającą wspólnotę modlitewną. Co sześć tygodni na ich spotkanie przyjeżdża kilkadziesiąt osób. W dniach 29.04-1.05 jako salwatoriańska powołaniówka mieliśmy okazję przeżywać ten czas razem z nimi. Pod opieką x. Macieja SDS oraz kl. Jurka SDS, SOP reprezentowało dziewięciu chłopaków. Towarzyszyły nam także siostry Salwatorianki – s. Marta SDS i s. Pia SDS, których obecność wniosła wiele radości do naszej ekipy.

W piątek i sobotę wspólnie z „Orłami” przeżywaliśmy Eucharystię i modliliśmy się. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem żarliwości modlitwy tej wspólnoty. Duże wrażenie zrobiła też na nas trwająca do późna „Godzina Świadectw” w czasie której dzieliliśmy się doświadczeniem wiary w klimacie przyjaźni i zaufania.

Nie zabrakło też czasu na wspólną zabawę. Szczególnie zapadł nam w pamięć sobotni „Śmigus-dyngus”. Zabawa świetnie udała się, ponieważ towarzyszyła nam przez cały czas wspaniała, słoneczna pogoda.

Niedziela 1 Maja miała zupełnie wyjątkowy charakter. Łącząc się z całą wspólnotą Kościoła przeżywaliśmy beatyfikację Jana Pawła II. Z tej okazji do „Concordii” zjechało się jeszcze więcej osób z różnych zakątków Niemiec. Wspólnie obejrzeliśmy transmisję Mszy beatyfikacyjnej z Watykanu oraz odprawiliśmy dziękczynną Eucharystię plenerową. W  Niedzielę Miłosierdzia szczególnym akcentem była uroczysta Koronka. Tajemnicę Miłosierdzia, w czasie sobotniej konferencji przybliżył nam już ksiądz Maciek. Nasze spotkanie z „Orłami” zakończyliśmy radosnym koncertem w czasie którego wszyscy razem bawiliśmy się i tańczyliśmy na chwałę Pana.

W czasie tych dni mogliśmy doświadczyć żywej i radosnej wiary chrześcijańskiej młodzieży żyjącej w kraju, w którym niejednokrotnie dużo trudniej jest być uczniem Chrystusa niż w Polsce. Z Herdorfu wyjechaliśmy, z sercami pełnymi entuzjazmu oraz notesami pełnymi adresów mailowych naszych nowych przyjaciół z Niemiec.

Bardzo cieszę się, że miałem okazję spędzić tą majówkę w tak nietypowy sposób. Pozdrawiam wszystkich SOPowiczów jeszcze z niemieckiej ziemi, z busa wiozącego nas do naszego kraju. Jedziemy tam głosić w codzienności Chrystusa, którego spotkaliśmy wśród „Orłów”. Bo w końcu do tego, jak głosi napis na SOPowskiej koszulce, „Jestem POWOŁANY”!

 

Karol