Kalwaria zdobyta (1-2.05)

2 maja 2019

Taki sposób spędzenia czasu to dobry wybór, którego dokonali nieliczni. Pierwszy majowy weekend niesie zawsze ze sobą wiele ciekawych propozycji. Jedni spędzają go w domu, na przysłowiowej kanapie. Inni natomiast podejmują decyzję gdzieś wyjechać, na chwilę odpocząć. Dla tej grupy osób są z pewnością wyjazdy owocne, ale i takie, o których pragnie się szybko zapomnieć. Z pewnością o drugiej możliwości nie mogą powiedzieć chłopacy, którzy wybrali opcję Rekko Trekkingu z SOPem.

Już pierwszy dzień (1 maja), stał się okazją do utwierdzenia w swojej decyzji. Urokliwe miejsce, wspaniała pogoda na powitanie, a do tego moc domu, stał się pierwszym strzałem, który zapowiadał, że ta majówka będzie wspaniała. Tym bardziej, że plany na kolejny dzień były bardzo ambitne. Młodzi uczestnicy spotkania wyrazili chęć pokonania 23 km z Więciórki do Kalwarii Zebrzydowskiej. Jednak pierwsze chwile Reko Trekkingu nie przebiegały tylko na planowaniu, bowiem tego dnia miała miejsce również Eucharystia, modlitwa brewiarzowa, wspólne grillowanie oraz wieczorna Adoracja Najświętszego Sakramentu, będąca puentą pierwszego dnia majówki z SOPem.

Drugi dzień (2 maja) już od samych godzin porannych zapowiadał się interesująco. Punktualnie o 7.00 Msza św., szybkie śniadanie i wymarsz na szlak pielgrzymi do Kalwarii. Już na starcie okazało się, że przez całą trasę towarzyszyć nam będą religijne kierunkowskazy (kapliczki, przydrożne krzyże). Jan – uczestnik spotkania – w sposób szczególny dostrzegł w tych kapliczkach piękno. Zwłaszcza mały szczegół charakterystyczny dla każdej z nich, bowiem każda figura Chrystusa zawierła krzyż, będący jednocześnie kierunkowskazem na Kalwarię. Dla Jakuba natomiast, wspaniałym elementem pątniczego szlaku była możliwość prowadzenia rozmów, wspólna modlitwa na szlaku oraz możliwość obcowania z naturą. Szliśmy przez piękne miejsca, podziwialiśmy wspaniałe widoki – dodaje Jakub – chociaż droga była ciężka, zaznaliśmy ogromnej ulgi, kiedy doszliśmy do Kalwarii. Natomiast dla Dominika najbardziej w pamięci utkwił kościół Marii Magdaleny w Trzebuni, który zawierał piękny i wspaniały ołtarz. Bo nie tylko szlak górski był celem naszej pielgrzymki, ale także liczne kościoły, które odwiedzaliśmy choć na chwilę.

Wspaniałym momentem dzisiejszej wyprawy były chwile, kiedy dotarliśmy do pięknej i malowniczej Lanckorony. Nasi dzielni przewodnicy (Ks. Jan i Ks. Kazimierz), przedstawiając nam to miasto, zaznaczyli że dla krakowskich artystów to miejsce jest jak Mekka, gdzie chętnie przyjeżdżają i spędzają czas. Nie mogliśmy być gorsi, więc i my, spędziliśmy tutaj kilka dłuższych chwil. Tak aby z nowymi siłami wyruszyć na ostatni etap dzisiejszej pielgrzymki.

Kilka minut po 16.00 cel został osiągnięty. Po wyrównaniu pulsu, co sił ruszyliśmy do kaplicy, aby pokłonić się Matce i zawierzyć jej wszystkie intencje, które tego dnia każdy niósł w swoim plecaku.

Dzień pełen wrażeń dobiegł końca i jak wszyscy wspólnie podkreślali na wieczornym podsumowaniu, był to wspaniały czas, choć chwilami trudny, to jednak na długo pozostanie w naszej pamięci.