Piątek, drugi dzień turnieju, rozpoczęła Eucharystia połączona z jutrznią. Modlitwa Psalmami dała zawodnikom pewność siebie i motywację do walki. Pan, który jest moją siłą, uczyni me nogi jak nogi jelenia i na wyżyny mnie wyprowadzi – wołali uczestnicy, modląc się słowami Pisma Świętego.

Kilka minut po godz. 9.00, u stóp Wawelu, rozbrzmiał pierwszy gwizdek. W meczach otwarcia turnieju zagrali: Dobroszyce z Elblągiem i Bielsko Biała z Żabnicą.

A oto poszczególne wyniki wszystkich rozegranych tego dnia meczów.

Boisko I
Radom – Więciórka 6:1
Żabnica – Radom 5:1
Więciórka – Żabnica 1:5

Boisko II
Dobroszyce – Elbląg 12:1
Bielsko Biała – Sadlno 5:2

SOP – Krzywin Gryfiński 2:4
Dobroszyce – Sadlno 7:4

Elbląg – Bielsko Biała 1:10
Tychy – Krzywin Gryfiński 0:0

Dobroszyce – Bielsko – Biała 4:1
Sadlno – Elbląg 11:7
SOP – Tychy 1:7

Rywalizacja na boisku tego dnia nie należała do najlżejszych. Nie tylko poziom przybyłych ekip o tym świadczył, ale przede wszystkim ogromny żar z nieba, który niekiedy dawał się we znaki. Jednak po mimo tego, zawodnicy nie odpuszczali i walczyli, można powiedzieć do ostatniego tchu.

Wielokrotnie podczas spotkania zarówno organizatorzy, jak i sami piłkarze podkreślali, ze na ten turniej przybyli nie tylko, aby walczyć na boisku, ale również zawalczyć o swoją wiarę i relację do Boga. Sposobnością ku temu stały się kolejne punkty planu drugiego dnia zawodów.

Konferencja, którą wygłosił do zebranych ks. Przemysław Antoniuk SDS skoncentrowana była między innymi wokół słów św. Pawła: Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali (1 Kor 9, 23).

Św. Paweł w tym fragmencie – mówił ks. Przemysław – rzuca światło na wartość życia, porównuje to do biegu ku celowi, jakim jest zbawienie. Tak samo dzieje się w życiu każdego człowieka. Gra o ludzkie życie toczy się na boisku. Dobrze jednak wiemy, że stan tego boiska może być różny. Są dobre i są takie, które bywają uszkodzone. Tak jak nasze życie. A przez co? – pytał zebranych Ksiądz.

Przez grzech. Ważne jest jednak to – mówił do zebranych – by się nie poddawać, bo zwycięstwo smakuje, cieszy, mobilizuje. Nie można ciągle grać w życiu na remis – potrzeba ducha walki. Piłkarzem nie jest ten, kto ma na sobie tylko strój piłkarski, korki i piłeczkę przy nóżce, ale prawdziwym piłkarzem jest ten, który żyje futbolem, oddaje serce na boisku, a nie tylko rozum. Tak samo i my żyjemy, by częściej przeżywać mecz życia, a nie tylko analizować rywala – mówił do zebranych ks. Przemysław.

Wieczorem uczestnicy spotkania przeżyli wieczór w radości, Adorację Najświętszego Sakramentu i udali się na wymarzony spoczynek.