XXXI Niedziela Zwykła

2 listopada 2013

Prawidłowego zachowania się wobec Boga uczył nas będzie dzisiaj nie żaden świety z ołtarza, o pozłacanej aureoli nad głową, ale pospolity dorobkiewicz, do tego zdzierca i kolaborant – Zacheusz. Jest celnikiem. A mimo to w całym dramacie swojego życia ukazuje nam dzisiaj, że warto szukać Miłości największej. On sam w chwili gdy uwierzył w Miłość, przestał być grzesznikiem. Owoce jego nawrócenia były oszałamiające. Jezus poszedł do niego w gościnę. Nie przeszkodziły mu niski wzrost czy świadomość, co powiedzą inni, widząc celnika wspinającego sie na drzewo.

 

A dziś? Pan Bóg przechodzi obok naszego Jerycha. co dzień zaprasza się do naszego domu. Czy tak naprawdę trudno przyjąć Go – jak tamten – z radością i nadzieją? I pozwolić Mu – kiedyś wreszcie pozwolić – by i dla nas stał się zbawieniem?