Życie jest tak bogate, że nie można wszystkiego zaplanować (18 VIII)

26 sierpnia 2019

Niedziela, Dzień Pański. Idąc tokiem myślenia z dnia wczorajszego, kolejny dzień naszych rekolekcji na rowerze, przywitaliśmy wspólną modlitwą na Eucharystii. Naszym miejscem noclegowym był dom należący do Caritasu Diecezji Ełckiej. Więc kaplicę mięliśmy na wyciągnięcie ręki.

Dziś nasze myśli uciekały do hasła: Odkryj siłę w Eucharystii. W homilii ks. Łukasz K. naszą uwagę skoncentrował na tym szczególnym wydarzeniu. Eucharystia jest spotkaniem z Bogiem żywym i prawdziwym. To właśnie podczas niej, bóg wchodzi w naszą ludzką rzeczywistość, aby ją przemieniać i nadawać sens temu wszystkiemu, co czynimy w naszej codzienności – mówił duszpasterz. Eucharystia – dodał dalej – od człowieka wierzącego wymaga wysiłku, ale nie można z niej rezygnować. Ona jest źródłem i szczytem chrześcijańskiego życia.

Podobnie jak w dniu wczorajszym, po Mszy św., śniadanie i w drogę. Przed nami w planie 70 km. Ale czy tak będzie? Po wczorajszym doświadczeniu wiemy już, że życie jest tak bogate, że nie można wszystkiego zaplanować, zwłaszcza kilometrów na rowerze.

Kręcenie na rowerze to doskonała okazja do wielu ciekawych rozmów. Od samego rana towarzyszyły nam ciekawe dysputy, które przerywane były postojami na chwilę oddechu. A tych chwil w dniu dzisiejszym kilka było. Nie zawsze spowodowane były koniecznością odpoczynku, ale w większości wymuszone były chwilą na zwiedzanie, czy zrobienie sobie pamiątkowego zdjęcia.

Odkrywanie i podziwianie Podlasia to prawdziwa frajda. Nasz dzisiejszy szlak prowadził nas przez piękne krajobrazy, wsie i oczywiście liczne zabytki. Cerkwie, kościoły, śluzy na rzekach – to nasz dzisiejszy pejzaż podczas jazdy. Podróże kształcą, jak mówi polskie porzekadło. I rzeczywiście. Okazało się, że w Polsce mamy prawdziwe Safari, które mieści się w Puszczy Biebrzańskiej. I my w dniu dzisiejszym przez nie jechaliśmy.

Nasi wspaniali duszpasterze SOPu, planując nasz dzisiejszy dzień, zadbali również o to, aby po drodze znalazł się czas na obiad. Dowiózł go nam oczywiście ks. Łukasz Karasiński, który od samego początku naszego wyjazdu, był naszym „technicznym”, tzn. dbał o przerzucenie naszych bagaży z jednego miejsca noclegowego na drugi, dbał o zapas wody oraz gotowy był na każde nasze wezwanie.

W końcu po wielu godzinach jazdy i zwiedzania dotarliśmy na miejsce. W nogach mięliśmy 77 km, a więc ponownie więcej niż w założeniu. Tym razem zatrzymaliśmy się w Czechowiźnie koło Knyszyna, w prywatnej kwaterze. Miejsce naszego noclegu było bardzo urokliwe i w mocnym odosobnieniu od innych zabudowań. To z kolei pozwoliło nam na całkowitą swobodę w zachowaniu i na urządzenie sobie wieczornego grilla.

Przed spaniem, czekała nas już tylko konferencja i wieczorna modlitwa. W tej pierwszej, swoje słowo skierował do nas, ponownie jak w dniu wczorajszym, ks. Łukasz A. Mówił nam czym jest Eucharystia. Nie jest spektaklem, ale wydarzeniem w którym Bóg przychodzi do nas. To w niej, dochodzi do szczególnego momentu, kiedy to w komunii Bóg dotyka ludzkiego serca, pragnąc przemienić człowieka. To dzięki niej, dochodzi do pełnego zjednoczenia człowieka z Bogiem. To podczas niej człowiek uświadamia sobie, jak sam z siebie jest słaby. I w końcu, to ona uświadamia nam, czym jest grzech i dodaje nam siły do życia Ewangelią Jezusa Chrystusa w naszej codzienności – mówił nasz duszpasterz.

Kolejny dzień naszych rekolekcji, po wieczornej modlitwie dobiegł końca i mogliśmy się udać na zasłużony odpoczynek.