Bóle nóg i pierwsze obtarcia (10 VIII)

11 sierpnia 2020

Ten dzień z pewnością na długo zapisze się w pamięci niektórych uczestników tegorocznych rekolekcji w Zakopanem. Związane jest to nie tylko z tym czego doświadczyli pod względem duchowym, ale w głównej mierze z ogromnym wysiłkiem związanym z wspinaczką na wysokość 2005 m n.p.m. Ale zacznijmy od początku.

Czwarty dzień rekolekcji rozpoczął się oczywiście od Eucharystii, połączonej z modlitwą brewiarzową. Jeśli przyjmujesz propozycję Jezusa, uznajesz wszystko to co głosił, to nie możesz być człowiekiem biernym – mówił do młodych w salwatoriańskim kościele ks. Anioł SDS. Bóg każdemu z nas, w miarę naszych możliwości i predyspozycji, powierza konkretne zadanie, w konkretnej rzeczywistości, jaką jest wspólnota Kościoła. „A kto by chciał mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa” (J 12, 26). Spoglądając na publiczną działalność Jezusa widzimy, że głoszenie ewangelii to nieustanna dynamika – zaznaczył ksiądz Łukasz. Dodając – Nie można być sługą i stać w miejscu. Istnieje ogromna potrzeba, zwłaszcza teraz w obecnych czasach i wśród młodych, aby wstać z przysłowiowej kanapy i iść za Jezusem, dając tym samym wyraźne świadectwo tego kim jestem – spuentował duszpasterz swoją homilię.

Po zakończonej Eucharystii rekolektanci w sprawny sposób posilili się i w jeszcze sprawniejszym tempie w pełnej gotowości wyruszyli na górski szlak.

Początkowo duszpasterze nie zdradzali celu dzisiejszej wyprawy, aby nie okazało się czasami, że nie dla wszystkich będzie on osiągalny. Droga do Kuźnic, znana już uczestnikom spotkania z sobotniej wyprawy, minęła szybko i przyjemnie. Po dotarciu do przysłowiowego pierwszego obozu, uczestnicy wyprawy dokonali ostatnich uzupełnij zapasów wody, nabrali oddech i ruszyli dalej. Od tego momentu wyprawa na szczyt zaczęła stawać się coraz bardziej wymagająca. Wygodne podłoże przerodziło się w kamienisty szlak, który wiódł przez kilka dobrych kilometrów.

Po dwóch postojach i odwiedzinach w schroniskach na Kalatówkach i Hali Kondratowej, rekolektanci przystąpili do ataku na Kopę Kondracką. Ostatni odcinek może nie do końca wprawionym wędrowcom dał się nieźle we znaki. Bóle nóg, pierwsze obtarcia, to objawy które zaczynały doskwierać co poniektórym. Jednak cel był na wyciągnięcie ręki, więc nikt z ekipy się nie poddawał i dzielnie stąpał krok po kroku w górę.

Kilka minut przed godziną 14.00 szczyt został zdobyty. Uczestnicy z wielką satysfakcją stanęli na wierzchołku góry, z której roztaczał się piękny widok zarówno na polskie, jaki i na słowackie Tatry. Pobyt na szczycie góry nie mógł jednak trwać w nieskończoność, gdyż czas nieubłagalnie płynął do przodu, a wędrówka górska to nie był ostatni punkt planu dzisiejszego dnia.

Po przybyciu do ośrodka na uczestników rekolekcji czekał już nie tylko pyszny obiad, ale przede wszystkim upragniona chwila na relaks i późno popołudniowa sjesta.

Jeszcze wieczorem rekolektanci mieli okazję spotkać się na kręgu biblijnym w czasie, którego rozważali fragment z ewangelii z dnia. Dalsze punkty tego dnia wypełniły już spotkania mniej wymagające wysiłku intelektualnego, jak chociażby pogodny wieczór. Zmęczeni, ale szczęśliwi, młodzi ludzie tradycyjnie dzień zakończyli Adoracją Najświętszego Sakramentu w rektoralnym kościele przy ulicy Bulwary Słowackiego, dziękując Bogu za każdą chwilę dnia dzisiejszego oraz modląc się za siebie nawzajem.