Choć może nie jesteśmy uczonymi teologami, to jednak możemy ewangelizować (14 II)

15 lutego 2020

Za nami kolejny dzień Spotkania na szczycie. Piątkowy poranek rozpoczęliśmy od wizyty w domowej kaplicy, aby wraz z Bogiem rozpocząć kolejny dzień naszych zimowych rekolekcji. Brewiarz, a po nim rozważanie Słowa Bożego, to dwa stałe punkty naszego porannego rozruchu.

Tego dnia rozważaliśmy Ewangelię, w której Jezus posyła tych, których sam wybrał, aby szli po dwóch, wszędzie tam gdzie sam chciał dotrzeć. To dla nas była cenna wskazówka, bo jak zaznaczył w porannym komentarzu do Ewangelii ks. Łukasz A., choć może nie jesteśmy uczonymi teologami, to jednak możemy ewangelizować. Przykładem swojego życia, wdrażając wytyczne z nauczania Jezusa, możemy wiele dobrego zrobić w środowisku naszego życia. W myśl zasady: słowa pouczają, a przykłady pociągają.

Po porannej modlitwie i śniadaniu w naszych planach znajdował się spacer w góry. Może góry, to dla wytrawnych taterników, dość szumne sformułowanie, ale postanowiliśmy wybrać się na Gubałówkę. Po Giewoncie i Kasprowym Wierchu, szczyt ten jest najbardziej popularny w Zakopanem, który jak przystało na typowych turystów, musiał znaleźć się w planach naszych wycieczek.

Trasa naszej wędrówki rozpoczęła się najpierw od pokonania Krupówek, co jak się okazało, było trudnym doświadczeniem i nie lada wyzwaniem. Tłum spacerujących po tym, chyba najbardziej słynnym w naszym kraju deptaku, był dość sporawy. Jednak co nas, dzielnych sopowiczów, nie zabije to nas wzmocni. Po przebrnięciu Krupówek i targu pod Gubałówką, rozpoczęliśmy mozolną wspinaczkę na szczyt. Dla znawców miejsca, może wydawać się, że nasz cel nie był czymś wymagającym, jednak w warunkach zimowych, ta na co dzień niepozorna góra, stała się dla nas wyzwaniem. Zalegający śnieg, pod którym kryła się skorupa lodu, to nasz godzinny pejzaż, po którym krok po kroku, przybliżaliśmy się do celu.

W końcu wysiłek i trud został wynagrodzony. Szczyt został zdobyty, a na miejscu jako pierwszy wstawił się nasz najmłodszy uczestnik – Paweł. Pobyt na szczycie, to dla nas była okazja do złapania lekkiego oddechu, kilku pamiątkowych zdjęć oraz małego spacerku do znajdującej się tam kaplicy. Jednak na szczycie nie mogliśmy przebywać w nieskończoność. Rozpoczęliśmy schodzenie, które poszło nam o wiele szybciej niż wchodzenie. Z pewnością przyczyną tego był dokonany zakup przez uczestników rekolekcji. W drodze przez Krupówki, uczestnicy postanowili zakupić sanki, które w zejściu ze szczytu, okazały się nie ladą atrakcją.

Po przybyciu do ośrodka na dzielnych wędrowców czekał obiad, który przysporzył siły do dalszych punktów planu dnia, jakimi była konferencja i Eucharystia.

Podczas tej pierwszej, ks. Łukasz A., zwrócił nam szczególną uwagę na fakt, że Eucharystia, nasze Spotkanie na szczycie, jest celebracją, która dokonywana jest zarówno przez samego Jezusa, jak i Lud Boży, czyli zarówno samego kapłana, jak i nas, ludzi świeckich. To była dla nas cenna uwaga, gdyż pozwoliła nam otworzyć oczy, że Msza św. jest sprawowana również przez nas. Wyrazem tego są chociażby postawy i gesty, które wykonujemy, a które są odpowiedzią na słowa kapłana, wypowiadane w naszym imieniu.

Dzień podczas Spotkania na szczycie nie byłoby pełny, gdyby nie Eucharystia, która tym razem była przez nas przeżywana już bardziej świadomie.

Piątkowy wieczór minął nam na wspólnym oglądaniu filmu pt. „Jak Bóg da”, który poruszał tematykę wyboru drogi życiowej i różnego rodzaju ludzkich dylematów związanych z tym wyborem.
Tradycyjnie dzień zakończyliśmy Adoracją Najświętszego Sakramentu, po której udaliśmy się na zasłużony spoczynek.