Spotkaliśmy żubronia i wilki (20 VIII)

28 sierpnia 2019

Jest pewne. Dzień, pod względem pogody, zapowiadał się wspaniale. Nie oznacza to, że w poprzednie dni, pogoda była zła. Wręcz przeciwnie, słońce nas rozpieszczało, ale po trzech dniach jazdy w upale, przyda się lekkie wytchnienie. Przynajmniej z rana tak nam się wydawało.

Podczas porannej Mszy św. wsłuchiwaliśmy się w Słowo Boże pochodzące z Ewangelii św. Mateusza. Ten, kto wyrzeknie się wszystkiego, osiągnie nagrodę. Ale jak to? Zastanawialiśmy się, co mamy zostawić. I wyszło, że to wszystko co zamyka nas na Boga i drugiego człowieka, a więc nie możemy stworzyć jednolitej listy dla każdego z nas, ponieważ z osobna mamy różne przeszkody, które zamykają nas na rzeczy ostateczne. Refleksja, jaka zrodziła się ze Słowa, z pewnością dała nam wiele do myślenia. Bo przyszedł chyba czas, aby w końcu wzbić się na wyżyny i taką listę stworzyć, gdyż tylko z jasnym i wyraźnym celem, jesteśmy skutecznie podjąć walkę.

Po porannej Mszy św. i śniadaniu przyszedł czas na opuszczenie cywilizacji. Dzisiejszy szlak rowerowy prowadził będzie przez Puszczę Białowieską, ostatnią jak się okazało puszczę Europy.

Podziwianie zabytków, architektury ma swoje uroki, ale to co widzieliśmy dzisiaj na własne oczy, było prawdziwym arcydziełem. Puszcza na żywo okazała się prawdziwym rarytasem naszej dzisiejszej wyprawy. Brak ingerencji ludzkiej, piękny drzewostan, wspaniała flora, to coś co spowodowało nasze uniesienie i chęć pozostania w takim krajobrazie na dłużej.

Ponadto w pięknie naszej dzisiejszej trasy, znalazł się moment na zwiedzenie Rezerwatu Pokazowego Żubrów, blisko Białowieży. Tam na własne oczy mogliśmy zobaczyć ikonę rejonu, a więc prawdziwego żubra, ale też i rysia, wilki, sarny, dziki, łosie oraz żubronia, czyli krzyżówki żubra z bydłem domowym.

Czas jednak był dla nas bezlitosny. Nie mogliśmy w Puszczy Białowieskiej spędzać całego dnia, ponieważ przed nami do przejechania było jeszcze kilkadziesiąt kilometrów. Ale z pewnością musimy jednogłośnie stwierdzić, że Puszcza Białowieska to prawdziwe arcydzieło Boga, które na długo pozostanie w naszej pamięci.

Raptem, oczywiście pisane z pewnym sarkazmem, przybyliśmy na kolejny nocleg. Tym razem jesteśmy już blisko granicy z Białorusią, a dokładnie w Dobrowodzie koło Kleszczeli. Piękny domek letniskowy, wspaniali gospodarze, którzy zaskoczyli nas swoją gościnnością, zwiastował nam wspaniały, kolejny wieczór podczas rekolekcji na rowerze. I zgodnie z zapowiedzią taki był.

Podobnie jak w poprzednich dniach, dzień kończyliśmy konferencją i modlitwą wieczorną. Podczas tego pierwszego punktu, nasz stały głosiciel konferencji, wskazał nam na szczególne znaczenie Słowa Bożego w naszym życiu. Dzisiaj, zgodnie z planem, odkrywaliśmy siłę właśnie w nim. Słowo, jak zaznaczył nasz duszpasterz, zwłaszcza ludzkie ma ogromną moc. Za pomocą słowa – mówił ks. Łukasz – jesteśmy w stanie kogoś zbudować, uczynić coś dobrego, ale też i niestety jesteśmy w stanie kogoś skrzywdzić lub nawet zabić. Skoro więc słowo ludzkie ma taką moc, to co dopiero słowo samego Boga? Ono jest zdolne uczynić naprawdę wiele. To za pomocą słowa Bóg stwarza, to za jego pomocą Bóg kontaktuje się z człowiekiem i w końcu to za pomocą słowa Bóg działa w ludzkim sercu. Nie pozostaje nic innego człowiekowi zrobić, jak tylko na to słowo się otworzyć i podjąć z nim współpracę. A zgodnie z zapewnieniem naszego prelegenta, wówczas w naszym życiu będą się działy cuda. A tego właśnie każdy z nas pragnie. I z tą myślą pozostaliśmy na kolejną noc naszych rekolekcji.