Przeżyliśmy… czy raczej przeszliśmy swoje!!!

5 maja 2010
tomek

W dniach 30 kwietnia do 3 maja odbył się Salwatoriański Rajd Majowy – Pieniny 2010. 30 kwietnia zebraliśmy się na dworcu PKS w Nowym Targu aby wyruszyć dalej do Sromowiec Niżnych z których rozpościera się piękny widok na Trzy Korony. Na miejscu po zjedzeniu posiłku i uczestniczeniu we Mszy Świętej udaliśmy się do… szkoły aby tam pod bacznym okiem ks. Maćka i br. Erwina wypocząć przed męczącą wędrówką dnia następnego!

W pierwszym dniu (1 V) naszej wędrówki szliśmy brzegiem Dunajca – słowacką stroną (czerwonym szlakiem) aż do przeprawy flisacką łodzią przez rzekę. Następnie idąc niebieskim szlakiem „wdrapaliśmy” się na szczyt o nazwie Sokolica  która liczy 747 m. n.p.m. Niestety czas gonił, a sił za sprawą ciężkich plecaków brakowało, więc w trosce o nas ks. Maciek wspólnie z nami podjął decyzję o rezygnacji z pójścia na Górę Zamkową i Trzy Korony. Myślę że podjęliśmy dobrą decyzję ponieważ po dojściu już prawie do Krościenka wszyscy stwierdzili że mają dosyć  i choć nie zostało już dużo drogi zrobiliśmy sobie przerwę podczas której wspólnie odmówiliśmy Nieszpory. Kiedy doszliśmy do domu Sióstr Służebniczek w Krościenku szybko się umyliśmy, udaliśmy się na pyszną kolację i po odpoczynku ks. Maciek zaprosił nas do uczestnictwa we  Mszy Świętej. Głównym przekazem homilii tego dnia było to, że dzięki poznaniu Pana Boga poznajemy również samych siebie w czym również pomagają nam górskie wędrówki. Po zakończonej Eucharystii, jak to zwykle bywa na SOP-ie, odbyło się spotkanie w radości. Był to czas wzajemnego poznania się, podczas którego mogliśmy sporo dowiedzieć się o sobie nawzajem np. jak to jest być filmowym statystą!!!

Drugiego dnia (2 V) naszego rajdu znów plan się zmienił. Po zjedzeniu porządnego śniadania i późniejszej Eucharystii już bez dużych plecaków z naszymi wszystkimi rzeczami, udaliśmy się na najwyższy szczyt w południowo-wschodniej części Gorców –  Lubań (1225 m n.p.m).  Niestety pogoda nam nie dopisała, ale pomimo deszczu z Bożą pomocą zdobyliśmy szczyt. Zadowoleni zjedliśmy posiłek  i postanowiliśmy wracać. Niestety deszczowa pogoda stworzyła nam „pole do popisu” – szlak którym schodziliśmy przemienił się w błotnistą ścieżkę na której kilku z nas nie uniknęło spotkania z zimną, mokrą ziemią (nawet brat Erwin miał tego rodzaju bliskie spotkanie). Reasumując – śmiechu było całkiem sporo. Zabrudzeni i mokrzy zeszliśmy do wsi Grywałd skąd kontynuowaliśmy powrót już drogą asfaltową. Kiedy znaleźliśmy się w Krościenku wskoczyliśmy pod prysznice, zjedliśmy kolację i poszliśmy na spotkanie z siostrą Lucyną, która opowiadała nam o powstaniu oraz pracy Sióstr Służebniczek. Następnie zabrała nas na nabożeństwo w intencji beatyfikacji Jana Pawła II. Nabożeństwo było piękne – młodzież, która je przygotowała bardzo się postarała. Nie zabrakło prezentacji z fragmentami wypowiedzi Papieża Polaka i wspólnego śpiewu połączonego z modlitwą. Na koniec udaliśmy się pod pomnik Ojca Świętego, znajdujący się przed kościołem i zaśpiewaliśmy Apel Jasnogórski. Po powrocie z kościoła zmęczeni całym dniem szybko zasnęliśmy.

Ostatniego dnia (3 V) przyjechał do nas nasz Ojciec Dyrektor!!! W tym dniu przypadała 160 rocznica założenia zgromadzenia Sióstr Służebniczek. Mszę Świętą uświetniły śpiewem „siostrzyczki”, a ks. Maciek wygłosił piękne kazanie „końcowe”, w którym podsumował rajd i nawoływał aby nie ustawać w wierze w Jezusa Chrystusa, tak samo jak nie ustawaliśmy w zdobywaniu kolejnych szczytów,  nawet wtedy kiedy los nam nie dopisuje. Po ogarnięciu siebie i pokojów nastał smutny czas pożegnań, lecz kiedy się rozstawaliśmy podtrzymywała nas na duchu myśl o przeżytych przygodach i to że choć trochę znów zbliżyliśmy się do Boga.

Pozdrawiam – wasz kochany animator Tomek